Kiedy weszłam do ich domu jako teoretycznie obca osoba, przebieg sesji uzależniliśmy od tego, jak bardzo będą czuć się przy mnie swobodnie. Chwilę posiedzieliśmy, wypiliśmy herbatę, porozmawialiśmy by poznać się nieco lepiej i dowiedzieć się czegoś o sobie – bo tak nie tylko Wam jest łatwiej, ale mi również przyjemniej się wtedy opowiada Waszą historie.
I tak zaczęliśmy od sypialni, przez kuchnię po taras, by domową część sesji zakończyć w wannie. I cieszę się – kolejny raz, że potraficie się przy mnie otwierać i że kiedy już kończymy, a ja pytam – jak było? – stwierdzacie, że dobrze – bo stwarzam atmosferę, w której nie musicie udawać, nie krępujecie się siebie, w której trochę jakby mnie nie ma, choć jestem.

Warszawa / luty 2019

Zakochani: Bernadeta i Karol
Fotogrfowała: Aleksandra Ka. (Fotoszuflada)