Będąc u Sary i Dawida przypomniałam sobie wszystkich guru fotograficznych, którzy mówią, by na sesji stworzyć czuły, miłosny klimat. By włączyć Korteza, albo inną romantyczną ścieżkę i czekać, aż para odpłynie. I utwierdziłam się wtedy w przekonaniu, że to nie zawsze działa, bo każde z nas jest inne i inaczej definiuje romantyczność, przy czym innym czuje się swobodnie.

Podczas naszych zdjęć z głośnika słychać było rap, a w powietrzu krążyły opowieści o starych, dobrych czasach, kiedy to rynek muzyczny w Polsce był zdecydowanie inny niż jest obecnie. Słuchałam o małej Marii, która jest ich tworem i o tym jak kiedyś potrafili spędzać walentynki. O zaręczynach na dachu bloku. 

I były to naprawdę dobrze spędzone cztery godziny obok tych dwojga, choć chyba powinnam już powiedzieć trojga. 

Zapraszam Was do jednego z Gdańskich bloków, gdzie wydarzyła się magia

Gdańsk / Kwiecień 2019

Zakochani: Sara & Dawid